403 Forbidden


nginx

Pyszna kawa warszawa

Jesteś smakoszem kawy? Uwielbiasz afrykańskie lub południowo-amerykańskie smaki jednak do tej pory nie znalazłeś w Warszawie takiej, która podbiłaby Twoje serce? 

Nasza kawiarnia powstała z sercem. Tak, nie wstydzimy się tego przyznać – kochamy kawę. Bez niej nie wyobrażamy sobie dnia, a nawet życia – podobnie jak Ty. Codziennie przygotowujemy ją dla Ciebie – świeżo mielimy, parzymy i podajemy. Zajmujemy się również produkcją najlepszych syropów – tylko u nas znajdziesz swój ulubiony! Każda kawa jest dla nas jak mało dzieło sztuki – wykonujemy na niej piękne wzory z pianki, dodajemy też coś słodkiego. Wszystko to, by wywołać uśmiech na Twojej twarzy i sprawić, żeby Twój dzień był po prostu lepszy! Dlaczego tylko u nas kawa jest taka smaczna? Zdradzimy Ci mały sekret – jej parzenia uczyliśmy się od najlepszych mistrzów w Rzymie! Już dziś pijąc ten napój u nas, możesz znaleźć się w błogim świecie i zawędrować wyobraźnią do Włoch!

Dlaczego nadal się tak opierasz? Wiesz, że pyszna kawa warszawa jest naszym zbawieniem! U nas skosztujesz najlepszej – nie czekaj tylko odwiedź naszą kawiarnię już dziś!

Leczenie depresji – Warszawa

Psychika ludzka jest niezbadana i nigdy nie wiadomo, kogo i kiedy dopadnie problem. W związku z tym należy obserwować samego siebie, a także najbliższych, żeby w razie czego, w porę zareagować i podać pomocną dłoń. Chorobą naszych czasów jest tak zwana depresja. Zwykło się mówić, że wyniszcza od środka i sprawia, że radosny do tej pory człowiek, nagle traci zapał do codziennych obowiązków. Przyczyny takiego stanu rzeczy, mogą być oczywiście różne. Wiele zależy od osobowości, a także od trybu życia i relacji z innymi ludźmi. Błędem jest myślenie, że dopada ona jedynie ludzi samotnych, introwertyków. Jest bardzo przebiegła i może dotknąć nawet osoby, które na co dzień wykazywały niemałą żywiołowość. Konieczne jest wówczas leczenie depresji Warszawa, oferuje wszelkiego rodzaju terapie dla takich osób i wielu z nich wychodzi na prostą. Potrafi znów cieszyć się z drobiazgów i ma chęć do walki o siebie, najbliższych i patrzy z nadzieją w przyszłość. Nawet tę najbardziej odległą. Ważna jest jedynie szybka reakcja.

Karma dla szczeniaka Elite Puppy Junior

Każdy, kto ma czworonoga, wie, jak ważne jest zbilansowana i zdrowa dieta. Stosując taką, ma się pewność, że z małego szczeniaczka, wyrośnie zdrowy i silny pies. Odpowiednia żywność jest gwarancją prawidłowego rozwoju kości. Lśniąca sierść jest powodem do dumy i bardzo dobrze świadczy o właścicielu zwierzęcia. Oznacza to, że psu są dostarczane wszelkie niezbędne składniki, które wpływają doskonale na jego ogólną kondycję. Dla małych psów idealna będzie karma dla szczeniaka Elite Puppy Junior. Jest to odpowiednia mieszanka dla młodych piesków, wspomagająca ich prawidłowy rozwój. Należy pamiętać, żeby uczyć psa, że nie wolno jeść niczego na podwórku. Może się to bowiem źle skończyć dla naszego pupila. Powinien jeść tylko rzeczy, które daje mu właściciel. Od szczeniaka należy wpajać pewne zasady, bo im pies jest starszy, to trudniej wyegzekwować pewnego rodzaju zachowania. Także te, które mają na celu zwiększenie jego bezpieczeństwa i zachowanie zdrowia. Najwierniejszy przyjaciel będzie za to wdzięczny.

Instynkt naśladowczy

Jeśli chodzi o zdolność delfinów do mówienia, to początkowo uważano, że odgrywa tu rolę wyłącznie naturalny instynkt naśladowczy. Dr John Lilly doszukuje się tu czegoś więcej. Wierzy on, że inteligencja delfinów jest bardziej rozwinięta niż u innych zwierząt i przewiduje możliwość prowadzenia z nimi nawet dwustronnych rozmów. W tym też kierunku idą dalsze eksperymenty tego uczonego. Pozostaje zatem tylko poczekać, czy wysiłki przyniosą pozytywne rezultaty. Pewnego dnia człowiek prawdopodobnie napotka znowu tak niewiarogodnie przyjazne delfiny jak ten z Zatoki Neapolitań- skiej czy też Opo z Nowej Zelandii. Kiedy indziej znów psy — poligloty, takie jak owczarek Corinna, będą ponownie wzbudzać podziw swych właścicieli zdolnościami językowymi. Oswojone lwy i tygrysy będą nadal wprawiać w zdumienie rzesze widzów swymi sztukami. Zachowanie się małp dostarczyło w naszych już czasach dowodów, że instynkt naśladowania i możliwości uczenia się tych zwierząt są większe niż przypuszczano. Poczynając od mówiącego psa Dona aż do dających najrozmaitsze dowody inteligencji — słoni, lwów, tygrysów, a nawet pokojowo usposobionych delfinów, byliśmy świadkami tak wielu rewelacyjnych zjawisk, dotyczących zachowania się zwierząt, że wszelkie dalsze niespodzianki wydają się możliwe.

Porozumiewanie się z delfinami

Znając już wymienione powyżej fakty uzupełnione własnymi obserwacjami, dotyczącymi porozumiewania się z delfinami przez wymianę gwizdów, przeprowadzonymi w Marineland, dr Lilly kontynuował analogiczne badania w Instytucie Językoznawstwa na wyspie Saint Thomas. Tutaj udało się Lilly’emu wyćwiczyć dwa delfiny w powtarzaniu słów wypowiadanych przez niego lub przez jego żonę. Delfiny, podobnie jak pojętne gwarki lub papużki faliste, powtarzały również pewne dosadne wyrażenia, jakie wymykały się przy szkoleniu ich nauczycielowi. Śmiech naśladowały jeszcze lepiej niż wybitnie w tym kierunku uzdolnione papugi afrykańskie, szaro upierzone żako.
Uczonemu udało się też tak wytresować swe pojętne delfiny, że podobnie jak mądre psy przynosiły na określony rozkaz pływające w wodzie przedmioty, bądź też, jak to czynią w cyrku uchat- ki kalifornijskie, grały z nim w piłkę. Naturalnie przy wszystkich tych sztukach chodziło o tresurę, przy której wykorzystywano naturalną chęć do zabaw, znaną u delfinów już od tysięcy lat. Zasady tresury jak wiadomo, przewidują w swoim założeniu możliwość zapamiętywania przez zwierzęta pewnych faktów, a więc wykorzystania ich zdolności pamięciowych.

Indywidualne zdolności

Podobnie jak wśród ptaków naśladujących głosy ludzkie są bardziej i mniej uzdolnieni uczniowie, tak i wśród delfinów występują różne zdolności indywidualne. Dzięki wynikom eksperymentów, które były już uprzednio znane, dr Lilly wiedział przystępując do swych badań, że delfiny, podobnie jak i inne gatunki waleni oraz liczne ryby, słyszą nie tylko za pomocą uszu, ale także za pośrednictwem skóry, która spełnia rolę czułego aparatu odbiorczego dla fal głosowych. Ta wrażliwość powierzchni ciała umożliwia delfinom zlokalizowanie na zasadzie echa miejsca odbijania się wydawanych przez nie drgań głosowych, leżących już w strefie ultradźwięków, gdyż o częstotliwości od 80 do 200 tys. herców (a zatem zbliżonych do pisków wydawanych przez niektóre nietoperze). Za pomocą tej echosondy walenie potrafią ustalić, czy naprzeciwko nich znajdują się gromady ryb, czy też np. tylko kamienie. Na podstawie dotychczasowych doświadczeń z delfinami dr Lilly wiedział też, że górna część ich ciała spełnia rolę narządu dotyku i że chętnie pozwalają się głaskać swym opiekunom.

Zdumiewające zdolności przystosowawcze

Dr Lilly, podobnie jak i inni badacze morza przeprowadzał swoje doświadczenia w środowisku, w którym żyją i przebywają delfiny, to jest w morzu. Poczynił on tam godne uwagi obserwacje. W odpowiedzi na gwizd jeden z delfinów wydawał głos o coraz wyższym tonie, który wreszcie przestawał być słyszalny. Także w tym przypadku możemy łatwo znaleźć analogie w świe- cie ptaków. Na przykład śpiew mniszki czarnogłowej tylko częściowo daje się słyszeć, gdyż niektóre z wydawanych przez nią tonów wchodzą już w zakres ultradźwięków. Człowiek słyszy tylko te wysokie tony, których częstotliwość nie przekracza 18 tys. herców. U ludzi starszych wiekiem zakres słyszalności stopniowo się zmniejsza. W wieku 50 lat słyszy się dobrze tony o częstotliwości nie przekraczającej 10—12 tys. herców. U ludzi 60-letnich zakres słyszalności nie przekracza na ogół 8 tys. herców. Obecność człowieka nie wywiera wpływu na zmianę wysokości tonów w śpiewie ptaków. U delfinów natomiast zaobserwowano zaskakujące zjawisko. Gdy delfiny orientują się, że wydawane przez nie ultradźwięki stają się dla człowieka niesłyszalne, świa domie obniżają tonację. Fakt ten wydaje się tak nieprawdopodobny, że wymaga jeszcze dalszych, szczegółowych badań. Świadczyłby on o wysokiej inteligencji tych morskich zwierząt. Wielu znanych zoologów uważa delfiny za istoty stojące na wysokim szczeblu rozwoju psychicznego. Przemawia za tym nie tylko znaczny ciężar ich mózgu, ale również duża liczba zwojów kory mózgowej.

Delfiny uczą się mówić

W Instytucie Językoznawstwa na wyspie Saint Thomas prowadzone są również od wielu lat obserwacje nad delfinami. Instytut ten położony jest na wschód od Puerto Rico na niewielkiej wysepce archipelagu Wysp Dziewiczych, stanowiącej własność USA. Na wyspie tej znany neurofizjolog, językoznawca i biolog — John C. Lilly przeprowadzał w ciągu ostatniego dziesięciolecia sensacyjne badania nad inteligencją i zdolnością do mówienia delfinów. Wyniki tych badań są jak najbardziej godne uwagi. Uczony posługiwał się nadzwyczaj czułym mikrofonem podwodnym oraz nagraniami na taśmie magnetofonowej. Transmitował on do wody słowa, a nawet całe zdania, i udało mu się ustalić, że niektóre spośród jego pojętnych przyjaciół — delfinów —■ naśladują je wiernie w wysokich tonacjach, podobnie jak to czynią papużki faliste. Dr Lilly twierdził w swych doniesieniach, że udało mu się „prowadzić rozmowy” z najinteligentniejszymi delfinami. Początkowo wykonywał on swe doświadczenia w oceanarium na Florydzie i ograniczał się do wymiany sygnałów-gwizdów z przebywającymi tam delfinami. Podobne rezultaty osiąga wielu hodowców ptaków, jeśli tylko mają dostateczną cierpliwość, zaś ptaki ich odznaczają się dostatecznymi zdolnościami do naśladowania. Szczególnie uzdolnione gwarki oraz drozdy, a nawet gile zapamiętują szybciej lub wolniej wysokość tonów i modulację gwizdów i powtarzają je, co prawda dopiero po wielu godzinach nauki. Na zdolności ptaków do zapamiętywania polega uczenie gili wygwizdywania całych melodii.

Tresowany delfin

Gdy Frohn, doskonały pływak i nurek, trzymał delfinowi pod wodą obręcz, Flippy przepływał przez nią. Na wezwanie wyskakiwał z wody i chwytał pyskiem za linę, wprawiając w ruch dzwonek, lub też dawał sygnały za pomocą starego klaksonu samochodowego z gruszką gumową. Ten pojętny delfin rozumiał rozmaite słowa w języku angielskim. Na odpowiednie wezwanie wyskakiwał z wdziękiem do góry lub też równie chętnie prześlizgiwał się przez dużą gumową obręcz albo przez drewnianą ramę oklejoną papierem, zawieszone na wysokości około 1,5 m nad zwierciadłem wody. Najbardziej godna uwagi sztuka Flippy’ego polegała na tym, że pozwalał swemu opiekunowi, aby założył mu uprząż, za pomocą której ciągnął płaską łódź z siedzącym w niej człowiekiem wzdłuż basenu oddzielonego murkiem od morza.
Ponieważ zarówno w basenie czworokątnym, jak i w okrągłym znajdowało się stale ponad 10 tys. ryb najrozmaitszych gatunków, delfiny miały zapewniony obfity pokarm. Niemniej jednak na znany sobie dźwięk dzwonka podpływały do opiekuna, aby otrzymać z jego ręki szczególnie przez nie ulubione przysmaki.

Treser lwów morskich uczy delfiny

Wkrótce po II wojnie światowej rozpoczęto w oceanarium na wybrzeżu Florydy próby tresowania delfinów. Przypuszczano, że według wszelkich przewidywań pogromca, który ma już pewne doświadczenia w tresurze uchatek kalifornijskich (lwów morskich), potrafi sobie dać radę również i z delfinami. W tym celu zaangażowano doświadczonego tresera zwierząt — Adolfa Frohna. Frohn rozpoczął oswajanie delfinów w dużym, czworokątnym basenie, o długości około 100 m. Wkrótce jednak stwierdził, że w mniejszym, okrągłym akwarium o obwodzie około 75 m udaie mu się łatwiej i trwalej nawiązać kontakt ze zwierzętami. Niedługo potem treser skonstatował, że delfin Flippy jest szczególnie pojętny. Adolf Frohn postępował z delfinami podobnie jak każdy treser koni czy wielbłądów, który ćwiczy je na okrągłym mane- żu. Na jego propozycję wybudowano specjalny maneż dla delfinów. Było to akwarium o średnicy 8 m i tylko 2 m głębokości wody. Tu najpierw odbywało się szkolenie i dopiero później treser mógł przenieść swego pojętnego ucznia do dużego, okrągłego akwarium. Od tej pory popisy Flippy’ego, a później i pozostałych delfinów, bawiły codziennie wiele tysięcy widzów.

error: Content is protected !!